czwartek, 23 lutego 2017

Japoński przepis na długowieczność - recenzja książki "Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia"

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o książce Hectora Garcia i Francesca Miralles spodziewałam się czegoś w stylu Hygge, tylko w wersji japońskiej. Wiecie, taki przepis na szczęście. Ale bardzo się myliłam. Książka Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia jest receptą na długowieczność. To właśnie w Japonii żyje najwięcej osób w wieku ok. 100 lat. Cieszą się przy tym dobrym zdrowiem i są nadal bardzo aktywni. Najwięcej takich osób mieszka na Okinawie, i to właśnie tam autorzy książki pojechali zgłębić sekret ikigai. Przeprowadzili setki wywiadów z dziarskimi japońskimi staruszkami, przy okazji wpadli na kilka imprez urodzinowych, na których ze względu na wiek jubilata nie wypada śpiewać "100 lat".

Ikigai można przetłumaczyć jako "szczęście płynące z bycia stale zajętym". Japończycy to naród znany ze swojej pracowitości. Nawet po przejściu na emeryturę zostają bardzo aktywni, nie porzucają ulubionych zajęć. Oddają się swoim pasjom, spotykają z przyjaciółmi, pracują w ogrodzie. I wiecie co, na pewno coś w tym jest. Niedawno umarł mój cioteczny pradziadek. Miał 104 lata. Bardzo długo był aktywny, chyba do 100 jeździł na rowerze. I to tak, że ludzie się na niego skarżyli, że jeździ jak wariat. 


 Książkę czytało się bardzo przyjemnie. Nie ma w niej pseudopsychologicznego bełkotu, nie znoszę takich książek. Wszystkie rady są dosyć proste do wprowadzenia w życie, choć niektóre wymagają samozaparcia. Wszystkie sprowadzają się do 10 zasad:
1. Bądź zawsze aktywny, nigdy się nie zatrzymuj.
2. Przyjmuj życie ze spokojem.
3. Nie jedz do syta (to taka rada specjalnie na Tłusty Czwartek 😝).
4. Otaczaj się dobrymi przyjaciółmi.
5. Do swoich następnych urodzin zadbaj o formę.
6. Uśmiechaj się.
7. Odnów swoją relację z przyrodą.
8. Bądź wdzięczny.
9. Żyj chwilą.
10. Podążaj za swoim ikigai.



Jeśli jesteście ciekawi rozwinięcia tych rad, sięgnijcie po książkę. Mi się podobała :)

 

wtorek, 24 stycznia 2017

Roczne podsumowanie czytelnicze

Jednym z postanowień na 2016 rok było przeczytanie 52 książek. Cóż, prawie się udało. W sumie mogłam lepiej wykorzystać czas, kiedy byłam na zwolnieniu, ale 50 książek to też dobry wynik. W sumie najlepszy od lat. Starałam się regularnie wrzucać na bloga miesięczne podsumowanie, tu macie linki:
Luty 
Maj 
Natomiast pełna lista prezentuje się tak (według kolejności czytania):
1. M. Kisiel, Dożywocie - podobno kultowe, mi nie podeszło. Nie sięgnę po drugą część.
2. E. E. Schmitt, Dziecko Noego - książek tego pana nie trzeba reklamować.
3. O. Gromyko, Rok szczura t.1 - bardzo lubię twórczość tej pani, bardzo polecam fanom fantasy.
4. R. Rowell, Eleonora i Park - dobra książka, ale Fangirl podobało mi się bardziej.
5. M. Warda, Miasto lodu - świetne!
6. J. Adelstein, Zemsta yakuzy - jak dla mnie mało udany reportaż, więcej macie we wpisie ze stycznia.
7. M. Stuhr, Stuhrmówka - bardzo fajnie się czytało, chyba dzięki poczuciu humoru pana Maćka.
8. A. Jadowska, Szamański blues - jestem wielką fanką serii o Dorze Wilk, dlatego musiałam przeczytać pierwszą część nowej serii. Czekam na kolejne części.
9. M. Szarejko, Zaduch - dawno mnie żadna książka tak nie zirytowała. Bo jak pochodzisz z małej miejscowości i mieszkasz w wielkim mieście to MUSISZ mieć z tego powodu wielkie kompleksy.
10. O. Gromyko, Rok szczura t.2.
11. A. Jadowska, Złodziej dusz - bo jak przeczytałam jej nową książkę, to chciałam sobie przypomnieć poprzednie :)
12. A. Jadowska, Bogowie muszą być szaleni.
13. A. Jadowska, Zwycięzca bierze wszystko.
14. A. Jadowska, Wszystko zostaje w rodzinie.
15. A. Jadowska, Egzorcyzmy Dory Wilk.
16. A. Jadowska, Ropuszki.
17. E. Zając, 30 dni do zmian - bardzo fajny poradnik, taka kompilacja najlepszych porad o wprowadzanie w życie zmian i minimalizmie.
18. Ch. Cho, Sekrety urody Koreanek - baaaardzo polecam, od przeczytania stosuję koreański schemat pielęgnacji.
19. A. Brashares, Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów. Rok później - bo uwielbiam filmy na podstawie tych książek.
20. M. Kącki, Białystok. Biała siła, czarna pamięć - bo mieszkam w Białymstoku.
21. P. Duckerman, W Paryżu dzieci nie grymaszą -  w nadziei, że dowiem się z niej jak "okiełznać" własne dziecko.
22. J. Ćwiek, Chłopcy 3. Zguba - uwielbiam całą serię.
23. C. Clare, Mechaniczna księżniczka - czytam wszystko tej pani, podoba mi się klimat.
24. A. Pilipiuk, Litr ciekłego ołowiu - całkiem udany zbiór opowiadań.
25. J. Glogaza, Slow life - kolejny poradnik, który polecam z całego serca. Idea slow life bardzo do mnie trafia.
26. K. B. Miszczuk, Szeptucha - suuuper!
27. P. Zagumny, Życie to mecz - bo lubię siatkówkę.
28. M. Kubasiewicz, Spalić wiedźmę - meh.
29. C. Clare, Pani Noc - połknęłam cegłę chyba w dwa dni.
30. M. Quick, Poradnik pozytywnego myślenia.
31. J. K. Rowling, Harry Potter i kamień filozoficzny - bo raz w roku trzeba Harrego przeczytać.
32. K. Rowling, Harry Potter i Komnata Tajemnic.
33. K. Rowling, Harry Potter i więzień Azkabanu.
34. K. Rowling, Harry Potter i Czara Ognia.
35. C. Whaley, Chłopak, który stracił głowę - rozterki nastolatka z przeszczepem głowy. A co. 
36. K. Hearne, Kołek na dachu - kolejne książki z serii Kroniki Żelaznego Druida jakoś podobają mi się coraz mniej.
37. A. Kamińska, Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak - bardzo ciekawa biografia. Chociaż jej audycji radiowych nie znosiłam.
38. E. E. Schmitt, Moje Ewangelie.
39. J. Ćwiek, Chłopcy 4 - buuu, to koniec serii.
40. M. Gabryś, Islandzkie zabawki - bardzo zła książka, nie wiem po co ją doczytałam do końca.
41. S. Monk Kidd, Sekretne życie pszczół - baaardzo polecam, film też.
42. J. Moyes, Zanim się pojawiłeś - chciałam wiedzieć o co tyle szumu w internetach i już wiem :)
43. H. James, O czym wiedziała Maisie.
44. Z. Szczerek, Przyjdzie Mordor i nas zje.
45. M. Quick, Niezbędnik obserwatorów gwiazd.
46. R. Riggs, Osobliwy dom Pani Peregrine - na pewno przeczytam pozostałe tomy.
47. M. Sapała, Mniej - nawet jak minimalizm Was nie interesuje, to bardzo ciekawa książka, opisująca eksperyment społeczny, który można streścić : kto w tym roku wyda mniej kasy.
48. K. Gaca, Obudź w sobie wojownika - poradnik motywacyjny, niby o odchudzaniu, ale nie tylko.
49. A. Jadowska, Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - suuuuuper, nie mogę się doczekać kolejnego tomu.
50. K. B. M.Miszczuk, Noc Kupały - druga część Szeptuchy, tak samo dobra.

A Wam jak poszło czytanie w 2016? Polecicie coś? A może coś wybitnie Wam się nie spodobało?

 

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Nowy rok - nowy Bullet Journal

W sierpniu pisałam Wam z zachwytem o odkrytej przeze mnie formie planowania - o Bullet Journal KLIK. Ten system na tyle przypadł mi do gustu, że w 2017 będę go kontynuować. Z okazji nowego roku kupiłam nowy notes i wzięłam się za rysowanie.


Ponownie zdecydowałam się na notes z Peter Pauper Press. BuJo zwykle prowadzi się w notesach w kropki, ja jakoś przyzwyczaiłam się do linii, wiem już co jak rozrysować, idzie mi to szybciej. A to dość cenne przy niemowlaku. 


Jeśli chodzi o ozdabianie, to stawiam raczej na ładne, ozdobne pismo, jeden wiodący kolor (miętowy, ofkors) i naklejki. Lubię rysować, ozdabiać, kombinować, ale teraz nie bardzo mam na to czas. 


Zrezygnowałam z klucza i spisu treści, nie są mi potrzebne. Zrobiłam za to stronę tytułową.


Zaczęłam od kalendarza rocznego. Mam zamiar zaznaczać tu wszystkie zaplanowane wizyty u lekarza, urodziny, rocznice itp. 



Mam też zostawione miejsce na postanowienia i cele na 2017 rok. Nie ma ich dużo, ale mam nadzieję, że uda mi się wypełnić wszystkie. Też spisujecie postanowienia?



Zaczynam walkę o powrót do formy. Waga wróciła do poziomu sprzed ciąży, ale i przed ciążą przydałoby się zrzucić to i owo. No i muszę popracować na jędrnością. I po to właśnie jest ta tabela do kontroli pomiarów. Zawsze wolałam widzieć ubytek w centymetrach niż w kilogramach.


Ania z bloga Niebałaganka zainspirowała mnie do stworzenia harmonogramu prac domowych. Do tej pory sprzątałam całe mieszkanie w sobotę, ale przy małym dziecku ciężko wygospodarować tyle czasu na raz, szczególnie kiedy mąż akurat ma pracującą sobotę. Dlatego tak mi się spodobał system Ani, a macie go tu.

  
Każdy miesiąc zaczynam od kalendarza z miejscem na zaznaczenie ważnych wydarzeń, umówionych spotkań, wizyt itp.


Po kalendarzu jest Habit Tracker. To jego ostatnia szansa, chyba jeszcze nigdy nie wytrwałam z zaznaczaniem do końca miesiąca.


Nowością jest codziennik podpatrzony w BuJo Kasi z bloga Worqshop. Zaczęłam go prowadzić w październiku i spodobało mi się takie krótkie podsumowywanie dnia. Jak wcześniej pisałam, z braku czasu do ozdabiania używam teraz naklejek.



Po codzienniku mam tygodniówkę z ogólną listą zadań do zrobienia. W poprzednim notesie po drugiej stronie miałam listę zakupów i ważne sprawy na przyszły tydzień, ale w sumie okazały się zbędne. Teraz w tym miejscu mam plan posiłków. I to jest piękne w tym systemie: możliwość dostosowywania go i ciągłej modyfikacji.




Dniówki zostawiłam takie same jak w poprzednim BuJo, szybko się je rysuje.


Stwierdziłam, że kolekcje będę spisywać w oddzielnym notesie. Wiele z tych list będzie aktualna przez długi czas, więc ciągłe ich przepisywanie do nowego BuJo jest bez sensu. Dajcie znać, jeśli jesteście ciekawi tego notesu z kolekcjami.

A Wy w czym planujecie? A może też w Bullet Journal? Jeśli chcecie więcej informacji na ten temat, to polecam grupę na Facebooku Bullet Journal Polska. A morze inspiracji znajdziecie na Instagramie i Pintereście.

wtorek, 13 grudnia 2016

Haul kosmetyczny

Z okazji 30 urodzin sprawiłam sobie prezent w sklepie Mintishop. Kupiłam zarówno produkty do makijażu i do pielęgnacji. Jeśli chcielibyście przeczytać recenzję któregoś z nich, dajcie znać w komentarzu.


Bardzo lubię koreańskie maseczki w płachcie, jeśli nie próbowałyście, to gorąco polecam. Polowałam na jakąś ze śluzem ślimaka (uwielbiam!), ale były niedostępne. Więc zdecydowałam się na dwie rozjaśniające. Mam na nosie przebarwienie po ciąży, trochę już zbladło, ale muszę mu pomóc zniknąć. I jeszcze raz zmówiłam maskę do włosów z firmy Le Cafe de Beaute. Na blogu była jej recenzja KLIK.


Wszystkie  moje gumki się rozciągnęły, lub zostały zamordowane przez kota, więc przyszedł czas na moją ulubioną Invisibobble. Kupiłam też dwie gąbeczki Blend it! na spróbowanie. Powiem Wam, że już używałam obu i tym maleństwem uwielbiam nakładać korektor pod oczy. Równo się rozprowadza i lepiej kryje.


Do koszyka wrzuciłam dwie próbki podkładów mineralnych. Jakoś zawsze jest z nimi coś nie tak, ale ciągle szukam. Oprócz tego wrzuciłam do koszyka tusz z Catrice Glam&Doll False Lash Mascara. No i dwa nowe cienie z Nabla Cosmetics.


Kosmetyki Nabla już pojawiły się kiedyś na blogu KLIK. Cień w kremie to kolor Underpainting. Chciałam coś naturalnego na całą powiekę. Ten jest jednak dla mnie za żółty, ale nieźle sprawdza się jako baza pod cienie. Drugi cień to kolor Atom.